sld tvsld facebook

Aktualności
List Przewodniczącego Leszka Millera do Premiera Donalda Tuska w sprawie ustaw emerytalnych
11 maja 2012

Pan

Donald TUSK

Prezes Rady Ministrów



Jutro zamierza Pan w Sejmie zakończyć prace nad zmianami w systemie emerytalnym. Uważamy, że potrzebnej reformy nie wolno robić w nerwowym pośpiechu ani wprowadzać jej na zasadzie dyktatu prawicowej koalicji Platformy Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego i Ruchu Palikota. Uważamy, że niepokoju społecznego nie można zagłuszyć kampanią propagandową. Trzeba rozmawiać o faktach oraz alternatywnych rozwiązaniach i szukać dobrego kompromisu. Należy przygotować reformę, która będzie stabilnie i skutecznie realizowana przez wiele lat, także po zakończeniu rządów obecnej koalicji. Warto znaleźć rozwiązania, które uzyskają szerokie polityczne poparcie i zrozumienie  większości społeczeństwa.

 
SLD uważa, że nie można proponowanych zmian  ograniczać do mechanicznego podniesienia wieku przechodzenia na emeryturę, ani ich  rozpoczynać od takich kroków. Trzeba zacząć od rozwiązania problemów rynku pracy. Nie można zatrzymać przymusem ustawowym milionów zmęczonych seniorów na rynku, na którym nie ma pracy dla ludzi młodych, kobiet czy osób niepełnosprawnych. Nie można tego czynić w kraju, w którym jest ciągle dwa miliony bezrobotnych i z którego równocześnie dwa miliony ludzi wyjechało szukać chleba za granicą, a zarobki wielu osób pracujących nie wystarczają na godne życie, ani na wypracowanie przyzwoitej emerytury.
 
 
SLD uważa, że wydłużenie okresu oczekiwania na emeryturę, jest złym rozwiązaniem. Nie ulega dla nas wątpliwości, że sztywne reguły wydłużania wieku emerytalnego są podyktowane wyłącznie planami szybkiego równoważenia budżetu i obniżenia podatku VAT. Nie godzimy się na robienie z Polski prymusa polityki fiskalnej, kosztem milionów obywateli. Ratowanie budżetu  trzeba zacząć od uszczelnienia systemu składkowego i ograniczenia wydawania pieniędzy na utrzymanie rosnącej biurokracji. Trzeba tak opodatkować umowy śmieciowe i samozatrudnienie, aby przestało się opłacać unikanie normalnych umów o pracę. Trzeba znieść obowiązek przynależności do OFE.
 
Pana rząd wprowadza w pośpiechu nowe przepisy emerytalne nie z troski o przyszłych emerytów. Naszym zdaniem jedynym powodem tej „reformy” jest chęć ratowania finansów publicznych. O ukrytym faktycznym celu procedowanej ustawy szczerze powiedział tylko minister finansów oświadczając, że „ przejście na emeryturę musi być na tyle późne, żeby przeciętna długość życia na emeryturze nie była zbyt duża”.
 
 
 
Praktyka dowodzi, że pośpiech w pracach legislacyjnych nie jest wskazany. Śpieszyć się można z otwieraniem nieukończonych autostrad przed EURO 2012. Śpieszyć się też można na piłkarski mecz…. Ale sprawy tak istotne, jak reforma systemu emerytalnego – której konieczności SLD nigdy nie kwestionował- wymagają uczciwej debaty publicznej, a nie arbitralnych decyzji.
 
 
 
Ponawiam apel, którego nie chce Pan słyszeć ani ze strony ”Solidarności” i OPZZ ani sejmowej lewicy o wyhamowanie wyścigu ustawodawczego i powrót do społecznego dialogu. Kryzys w Unii Europejskiej dowodzi, że polityka ograniczania wydatków prowadzi jedynie do zmniejszenia tempa rozwoju gospodarczego. Reforma, którą Pan firmuje, jedynie przerzuca emerytalną odpowiedzialność z budżetu państwa na barki obywatela.
 
Apeluję o szukanie pieniędzy w tych kieszeniach, które są pełne, nie zaś obarczanie kosztami kryzysu budżetów skromnych podatników. Dysponując większością parlamentarną oraz wsparciem Prezydenta RP posiada Pan ogromną władzę i może Pan przeforsować zły projekt zmian emerytalnych, ale powinien Pan pamiętać, że nie jest Pan nieomylny.
 
 
 
Leszek Miller
 
Przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej

 
Wystąpienie posłanki Anny Bańkowskiej w debacie na temat wieku emerytalnego. Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oraz niektórych innych ustaw
26 kwietnia 2012

 

Panie Marszałku, Wysoka Izbo,


Mam zaszczyt przedstawić stanowisko Klubu Poselskiego Sojusz Lewicy Demokratycznej do rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych – druk nr 329, w którym zawarte są propozycje wydłużenia wieku emerytalnego do 67 roku życia.

Zapowiedział to premier podczas expose 18 listopada 2011 r., czyli zaledwie 5 miesięcy temu. Można zakładać, że to była autorska propozycja Premiera, bowiem wywołał nią konsternację nie tylko w szeregach opozycji parlamentarnej, ale również wśród posłów PO i polityków koalicyjnego PSL.

Musiało wywołać to zaskoczenie bowiem jeszcze 6 miesięcy wcześniej, tj. w marcu 2011 r. Pan Premier na łamach Gazety Wyborczej odnosząc się do kwestii podwyższania wieku emerytalnego w niektórych krajach Europy stwierdził, że „nie jest to takie proste”. I dodał. „nie wierzę, żeby wszyscy ludzie zbliżający się do siedemdziesięciu lat mogli pracować w swoich zawodach z równą wydajnością, jak robili to wcześniej”. Dlatego trzeba się zastanowić jak uniknąć zmuszania do pracy tych, którym może brakować sił. Trzeba znaleźć rozwiązanie elastyczne, miękkie, przede wszystkim dobre dla ludzi, zachęcające ich do dłuższej aktywności zawodowej”.

Zgadzamy się z tymi stwierdzeniami Premiera bo już dziś wiele osób z grupy zawodów uciążliwych ma problem dopracowania a do obecnego wieku emerytalnego, a cóż dopiero do 67 roku.

W podobnym kierunku szło do czasu expose myślenie ministra Rostowskiego, który jeszcze później, bo w czerwcu 2011 r. powiedział: „nie widzę jednak konieczności ustawowego podnoszenia wieku emerytalnego. Te reguły które mamy w dużej mierze wystarczą” (cyt. z art. Macieja Bitnera). 

SLD rzadko zgadza się z ministrem Rostowskim, ale w tym przypadku zgadzaliśmy się całkowicie.

Zapowiedź w expose była tym bardziej zaskakująca, bowiem od premiera rządu mieliśmy prawo oczekiwać, że o tak ważnych społecznie planach poinformuje Polaków w zakończonej kilka tyg. wcześniej kampanii wyborczej. Niestety nie było o tym ani słowa.

Premier, a za nim kolejni politycy uzasadniają konieczność podwyższenia wieku emerytalnego głównie niskimi a nawet głodowymi jak stwierdza Premier emeryturami w przyszłości, złym stanem finansów ubezpieczeń społecznych i niekorzystnymi trendami demograficznymi.

Na te same powody powoływali się twórcy reformy z 1998 r. zapewniając, że nowe przepisy ubezpieczeniowe będą rozwiązaniem stabilnym i gwarantującym bezpieczeństwo wypłat i wysokie emerytury. SLD już w 1998  r. ostrzegało, że emerytury po nowemu będą niższe ale propaganda wakacji pod palmami była skuteczniejsza.

Minister Ewa Lewicka, odpowiedzialna z ramienia rządu Premiera Jerzego Buzka za wdrożenie reformy 14 lat temu z tej mównicy podkreślała: „Tak więc minimalny wiek emerytalny będzie wynosił 65 lat dla mężczyzn i 60 lat dla kobiet”. Mówiła m.in: „Stoimy dzisiaj przed szansą zbudowania systemu emerytalnego, który będzie zapewniał bezpieczeństwo socjalne Polakom przez długie dziesięciolecia. Wykorzystajmy tę szansę”.

I co? Ile te zapewnienia były warte? Wystarczyły na dekadę a miały obowiązywać pokolenia. Zamiast wycieczek do ciepłych krajów dziś wypłacane są z II filaru emerytury w wysokości kilkudziesięciu złotych.

Kolejne zapewnienia o ustabilizowaniu systemu ubezpieczeń społecznych usłyszeliśmy z ust rządzących podczas prac nad ubiegłoroczną ustawą zmniejszającą składki do OFE. I co? Znów zapowiedzi rządu okazały się płonne. Na ile wystarczyły ?  Na rok.

Trudno zatem dawać wiarę, obecnym obietnicom. Tym bardziej trudno wierzyć bo rząd nie przedstawia konkretnych symulacji, z których wynikałaby konieczność ustanowienia wieku emerytalnego na poziomie 67 lat.

Nie mamy też pewności co do realności wyliczeń, założeń i prognoz, którymi podparty jest projekt ustawy, bowiem sa one niemożliwe do zweryfikowania, tak samo jak w 1999 r., czy przy okazji zmian w OFE.

Jak pokazuje doświadczenie służą głównie udowodnieniu racji stron i przekonaniu niezdecydowanych.


SLD jest przeciwny wydłużeniu wieku emerytalnego w formie zaproponowanej przez rząd bo:
1.
Obowiązujący w Polsce od 1999 r. system ubezpieczeń społecznych uzależnia wysokość emerytury od sumy zgromadzonych składek i dalszego trwania życia na emeryturze. Jest to bardzo istotny bodziec do wydłużenia aktywności zawodowej. Jest to też naturalnym sprzymierzeńcem elastycznego wieku emerytalnego za którym SLD się opowiada.

Nie zgadza się na to rząd podobno w imię ochrony ubezpieczonych przed biedą. My uważamy, że nie można zakładać, że tylko rząd wie jak ludziom zrobić dobrze na starość. A rząd podwyższa wiek emerytalny aby rzekomo uchronić ludzi przed krzywdą wynikającą z wcześniejszego przejścia na emeryturę.
Nic bardziej mylnego.

Mając prawo do elastycznego wieku wiele osób zdecyduje się dłużej pracować po ukończeniu obecnego wieku 60/65 lat,  jeżeli będą mieli siły i możliwości i wyliczą, że to się im opłaca.

2.
Nie zgadzamy się z wydłużeniem wieku emerytalnego do 67 lat bo trudno zakładać, że np. pracownicy budujący drogi, rozlewający asfalt, kierowcy tirów, operatorzy dźwigów, murarze, pielęgniarki, maszyniści, przedszkolanki, ratownicy medyczni, kasjerki marketów i inni wykonujący ciężką pracę będą mogli pracować do 67 roku życia. Dlatego uważamy, że niezbędna jest od zaraz propozycja emerytur pomostowych bis, obejmująca te zawody, które stają się uciążliwymi szczególnie po przekroczeniu wieku 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn.

Zatrzymanie siłą na rynku pracy schorowanych i zmęczonych ludzi będzie mieć dla gospodarki i budżetu bardziej negatywne niż pozytywne skutki.

Będzie temu towarzyszyć zmasowana ucieczka na renty, wzrost ilości bezrobotnych a tym samym wypłat zasiłków, wzrost zwolnień lekarskich i kosztów leczenia.
Nasza propozycja emerytur pomostowych bis leży w interesie pracowników i państwa.


3.
Nie zgadzamy się z argumentem, że wydłużenie wieku emerytalnego jest równoznaczne z wydłużeniem lat pracy, i że rozwiąże problem niskich świadczeń. Wiele osób nie będzie w stanie wypracować więcej ze względu na brak kwalifikacji do innej pracy, brak sił i zręczności aby wykonywać swoją dotychczasową pracę ze względu na chorobę i przemęczenie. Ze względu na brak pracy.
Już dziś prawie 500 tys. osób w wieku 50+ jest bez pracy i zasiłków. Żyją z filantropii bliskich bo brakuje im 2-3 lata do emerytury. Jak wejdą proponowane przepisy będą czekać jeszcze dłużej.

Program 50+ okazał się niewypałem. Są zwalniani doświadczeni pracownicy przed okresem ochronnym. Dotyka ta tendencja nawet najbliższych współpracowników premiera – fotograf 60 lat. Przykład idzie z góry.

Z tzw. Białej Księgi opublikowanej 16 lutego 2012 r. przez Komisję Europejską, prezentującej wskaźniki zatrudnienia osób starszych (55-64) w 2010 r. Polska zajmuje 26 miejsce (za nami tylko Malta) z wskaźnikiem 34%. Szwecja do której porównuje się Premier ma wskaźnik ponad 2 razy wyższy (70,5%).

Zatem rząd nie ma pomysłów aby zwiększyć zatrudnienie starszych pracowników.

Rząd do braku takiego pomysłu przyznaje się w samej ustawie – nakładając w art. 26 obowiązek przedstawienia programu wspierania i aktywizacji zawodowej osób powyżej 60 roku – do końca 2014 r., a więc za 2,5 roku, a nie mówi dlaczego wydłużenie wieku ma nastąpić 2 lata przed opublikowaniem programu.

Dlatego SLD zgłosi poprawkę dającą prawo do emerytury bez względu na wiek po osiągnięciu okresów składkowych w wymiarze 40 lat dla mężczyzn i 35 lat dla kobiet.
Rozwiązanie to zawarte jest również w obywatelskim projekcie zwiększy zainteresowanie pracą legalną i zwiększy wpływy do NFZ i FUS.

Aby poprawić wysokość przyszłych emerytur rząd musi również podjąć walkę z bezrobociem, z fikcyjnym samozatrudnieniem, nie zmniejszać środków Funduszu Pracy jak czyni obecnie, podwyższyć minimalne wynagrodzenie, walczyć z umowami śmieciowymi, zmniejszyć zyski OFE.

Inaczej nawet praca do końca życia nie wpłynie istotnie na wymiar świadczeń.


4.
SLD nie zgadza się z argumentacją rządu, że wydłużenie wieku emerytalnego będzie panaceum na skuteczne rozwiązanie problemów demograficznych.
Muszą być podjęte działania naprawy polityki prorodzinnej: wielkim zaniechaniem rządu jest utrzymanie od 2004 r. na niezmienionym poziomie progów dochodowych uprawniających do świadczeń rodzinnych i niski wymiar zasiłków. Przez to 3 mln dzieci straciło do nich prawo (projekt SLD).
W Polsce aż 26% dzieci jest zagrożonych ubóstwem.

Wprowadzona ustawa żłobkowa jest praktycznie martwa. Brakuje żłobków, przedszkoli, mieszkań socjalnych, komunalnych itd.

Mamy dziś duże bezrobocie wśród młodych nawet dobrze wykształconych.
Tu tkwią realne rezerwy w poprawie dzietności.


5.
SLD nie zgadza się ze stwierdzeniem, że wydłużenie wieku emerytalnego poprawi istotnie sytuację finansową FUS. Obecnie w ZUS zgłoszonych do ubezpieczenia emerytalno – rentowego jest 14.576,3 tys. osób z czego pracownicy stanowią zaledwie 10.900 tys. osób. Pozostałe 3.700 tys. osób to prowadzący działalność gospodarczą i inne rodzaje umów.

Gdyby obydwie grupy zatrudnionych płaciły składki w podobnej wysokości wpływy do FUS byłyby o około 15 mld wyższe.

Świadczy to dobitnie jak ważne jest dla kondycji finansów ubezpieczeń podjęcie przez rząd skutecznej walki z umowami śmieciowymi, z unikaniem zawierania normalnych umów o pracę.

Ważne jest również zaprzestanie przez rząd dotychczasowej praktyki wysysania środków z Funduszu Rezerwy Demograficznej.

Trudno zrozumieć dlaczego rząd utrzymuje dzisiejsze niekorzystne dla budżetu zasady oskładkowania działalności gospodarczej, w efekcie których i przykładowy biedny szewc i mający olbrzymie dochody przykładowy doradca finansowy płacą taką samą składkę a wydłuża się wiek emerytalny z powodu braku środków finansowych.

Według Eurostatu Polska miała w 2010 r. najwięcej w Unii Europejskiej umów śmieciowych. Wskaźnik niepewnych umów o pracę wynosił aż 27%. Racjonalne zmiany pozwoliłyby uzyskać przeszło 15 mld. dodatkowych składek do ZUS.

Tymczasem mają to odrobić ludzie poprzez wydłużony wiek emerytalny, bo to prościej, łatwiej.

Na to się nie zgadzamy.


6.
Nie zgadzamy się na wydłużenie wieku do 67 lat z racji tego że Polacy żyją dłużej.
Tak, żyją dłużej niż kilkadziesiąt lat temu. W 2010 r. mężczyzna żył przeciętnie 72,1 lat a kobieta 80,6. Ale Polacy pracują dłużej i intensywniej niż w wielu krajach UE, żyją zaś znacznie krócej od nich. Pod względem średniej długości życia Polacy zajmują dopiero 28 miejsce w Europie. Średni okres życia obu płci wynoszący ok. 75 lat jest o 6 lat krótszy od okresu życia Francuzów czy Niemców, w zdrowiu jeszcze mniej. Ale propozycja rządu jest taka aby Polacy pracowali docelowo tak długo jak Niemcy i o pięć lat dłużej niż Francuzi.


Czy można się na to zgodzić? Nie.

Panie Marszałku, Wysoka Izbo,

Pan Premier tym projektem zapisał się jako człowiek niezłomny w swoich postanowieniach. Cenimy stanowczość ale nie w tym przypadku, bo projekt rządowy będzie źle służyć ludziom.

Kwestia wieku powinna być ostatnim elementem dyskusji o systemie emerytalnym.

Premier pozwolił co prawda PSL na kilka zmian kierunkowo słusznych ale nie rozwiązujących problemu osób, które będą musiały z nich skorzystać. Zmiany te opóźniają prawo do świadczeń emerytalnych i będą żenująco niskie. Użyję określenia za Panem Premierem – będzie to zaledwie połowa głodowych emerytur.

Dlatego SLD uznaje ten projekt za zły.

Obawiamy się, że cel tej ustawy szczerze przedstawił minister finansów, gdy mówił, że „przejście na emeryturę musi być na tyle późne, żeby przeciętna długość życia na emeryturze nie była zbyt duża, jednym słowem, aby płacić emeryturę jak najkrócej”. To budzi grozę.


Dlatego:


1)    składam w imieniu SLD wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu.
2)    wystąpimy z wnioskiem o wysłuchanie publiczne m.in. ze względu na tempo prac nad ustawą i niewłaściwe traktowanie partnerów społecznych w konsultacjach
3)    będziemy zgłaszać poprawki
a)    dające możliwość przejścia na emeryturę bez względu na wiek kobietom z 35 letnim i mężczyznom z 40 letnim okresem składkowym
b)    zaproponujemy pozytywne i oczekiwane  zmiany w zakresie naliczania kapitału początkowego dla matek korzystających z urlopów wychowawczych,
c)    zaproponujemy zmiany w ustawie także aby wydłużenie wieku emerytalnego nie dotyczyło osób które skończyły 50 lat.

 

Panie Marszałku, Wysoka Izbo,

Kończąc chcę stwierdzić, że nikt z nas – nawet tak wielki człowiek jakim jest premier, nie powinien urządzać ludziom życia aż do starości i decydować jak mają spędzać jesień życia czy w hali fabrycznej na linii produkcyjnej, czy w domu przy wnukach lub niedołężnych, starych rodzicach, wymagających stałej opieki, czy po prostu na zasłużonym wypoczynku. Ludzie muszą mieć wybór a nie dyktat, a takim są ustawowe propozycje.

Dlatego zdaniem SLD trzeba je odrzucić.

 
List szefa KP SLD do Premiera nt. konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej
16 kwietnia 2012


                                  
                            Pan
                            Donald TUSK
                            Prezes Rady Ministrów


Na początku marca br. zapowiedział Pan, że rząd w najbliższych miesiącach podejmie decyzję odnośnie konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej oraz, że zostanie ona przedstawiona do ratyfikacji. Stwierdził Pan również, że co do jej istoty nie ma żadnych wątpliwości, że Polska powinna ratyfikować tę konwencję.
Tymczasem Minister Sprawiedliwości Jarosław Gowin zgłosił zasadnicze zastrzeżenia. Według ministra konwencja Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet jest niezgodna z art. 18 Konstytucji RP, który mówi o ochronie małżeństwa, rodziny, macierzyństwa i rodzicielstwa. Na konferencji w Krakowie minister nazwał zawarte w przedmiotowej konwencji postulaty skrajnymi i uderzającymi w tradycyjny model rodziny. Zdaniem ministra, konwencja promuje związki homoseksualne. Tezy lansowane przez Pana Ministra potwierdziła również rzeczniczka resortu, Pani Patrycja Loose. Prezentując oficjalne stanowisko ministerstwa użyła następujących sformułowań: „Zastrzeżeniem związanym z tym aktem prawa międzynarodowego jest definicja społeczna płci i związane z nią obowiązki promocji postaw społecznych”. Wynika z tego wprost, że poglądy ministra Jarosława Gowina służą utrwalaniu tradycyjnego modelu rodziny i podziału ról w społeczeństwie.
W reakcji na zastrzeżenia Ministra Sprawiedliwości, Pani Agnieszka Kozłowska-Rajewicz – Pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania zapewnia tymczasem, że Polska podpisze wymienioną konwencję.
Konwencja Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej została przedstawiona do podpisu w maju 2011 r. w Turcji. Do tej pory została podpisana przez 19 państw wchodzących w skład Unii Europejskiej i pozostających poza wspólnotą.
Panie Premierze,
Sprzeczne komunikaty przedstawicieli rządu muszą dziwić i niepokoić. Zaistniała sytuacja zmusza mnie do zadania pytania, czy aktualne są Pana deklaracje z marca br. w sprawie podpisania i ratyfikacji konwencji.
Już dziś mogę zadeklarować, że Klub Poselski SLD będzie głosował za jej ratyfikacją.

 
Wystapienie Przewodniczącego KP SLD w debacie nad wnioskiem o referendum w sprawie wieku emerytalnego
02 kwietnia 2012

Szanowna Pani Marszałek! Panie Premierze! Wysoka Izbo!
Pan przewodniczący Piotr Duda przypomniał kilka referendów, które się odbyły, ale było też kilka prób zorganizowania referendów, które nie doszły do skutku. W 2005 r. Platforma Obywatelska podjęła próbę przeprowadzenia referendum 4 razy tak: tak dla likwidacji Senatu, tak dla zniesienia immunitetu parlamentarnego, tak dla zmniejszenia liczby posłów do 230, tak dla wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych do Sejmu. Po trzech miesiącach zebrano ponad 750 tys. podpisów i triumfalnie wniesiono je do Sejmu. Liderzy PO określili ten wyczyn jako największy projekt przeprowadzony na polskiej scenie politycznej. Dziś rozpatrujemy zdecydowanie większy projekt, pod którym złożono 2 mln podpisów. Sądzę, że panie posłanki i panowie posłowie z PO mają jeszcze w pamięci to dojmujące poczucie zawodu, że ich projekt nie doczekał się realizacji. I mając w pamięci to poczucie zawodu, nie będą blokować wniosku „Solidarności”, tym bardziej po tak przekonującym i błyskotliwym uzasadnieniu pana Piotra Dudy. Zgoda na referendum ze strony PO powinna wynikać jeszcze z tego, że zamiar wydłużenia wieku emerytalnego został ukryty w ostatniej kampanii wyborczej. Macie więc, panie i panowie, sposobność do zadośćuczynienia obywatelom za ten niegodny czyn, okazję do powyborczej rehabilitacji. Namawiam was do pozytywnego stosunku do tej sprawy. 
Jeśli jednak wniosek „Solidarności” zostanie odrzucony, to w najbliższym czasie złożymy tym razem nasz, podobny wniosek, choć nie o tej samej treści, o rozpisanie referendum w tej sprawie, i damy państwu ostatnią szansę, żeby poprzeć inicjatywę referendum. Dziękuję wszystkim Polkom i Polakom, którzy do tej pory złożyli już podpisy pod wnioskiem SLD, związkowcom OPZZ, a także związkowcom „Solidarności”. Jak państwo być może wiedzą, nasz wniosek nie dotyczy tylko wieku emerytalnego, lecz także kwestii stażu pracy, okresów składkowych. Uważamy, że Polki i Polacy powinni mieć prawo, nie obowiązek, przejścia na emeryturę albo po osiągnięciu ustawowego wieku emerytalnego, albo po przepracowaniu okresów składkowych: 40 lat dla mężczyzn i 35 lat dla kobiet. Za tą propozycją, jeśli patrzeć na badania, jest ponad 80% naszego społeczeństwa.
Pan poseł Rosati przypomniał plan Hausnera. To rzeczywiście był kompleksowy program wykraczający daleko poza kategorie wieku emerytalnego. Nie
ma porównania, panie pośle. Odnoszę wrażenie, że pan nie widzi różnicy między obiektem a subiektem. W ogóle ubolewam, że po przejściu do Platformy Obywatelskiej stracił pan znaną mi wysoką formę. Jeszcze większa tragedia z tego punktu widzenia dopadła pana posła Kopycińskiego. Pan poseł był przez wiele lat wiernym żołnierzem SLD, specjalistą od czarnej roboty. Dzisiaj cieszy się, że nareszcie jest po właściwej stronie. Bierze udział w tym skamleniu o przytulenie. Bo przecież jego nowa partia tak bardzo chciałaby się przypodobać i wejść pod skrzydła pana premiera Tuska, ale wierzę w inteligencję szefa polskiego rządu. Pan poseł Kopyciński mówił tutaj rozmaite rzeczy, zresztą bez związku ze sprawą.  Cóż, panie pośle, każdy słyszy tylko to, co zdolny jest pojąć. Jeżeli chodzi o zasadniczy wątek, to muszę zwrócić uwagę na wyjątkowe przyspieszenie w temacie emerytur. Otóż pan minister finansów jeszcze w czerwcu 2011 r. uważał, że nie ma potrzeby ustawowo podnosić wieku emerytalnego, ale to było jednak przed wyborami. Po wyborach zmienił zdanie, i to bardzo. Pan minister powiedział, że przejście na emeryturę musi być na tyle późne, żeby przeciętna długość życia na emeryturze nie była zbyt duża, jednym słowem, aby płacić emeryturę jak najkrócej. Zmiany zatem zapowiadane przez rząd opierają się na dwóch filarach: pierwszy, akcentowany przez pana premiera, to potrzeba dłuższej pracy, drugi – przez ministra finansów – to postulat krótszego okresu pobierania emerytury. Można powiedzieć, że na fundamentalne pytanie: jak żyć, ten projekt odpowiada: krótko. Jeszcze jest trzeci aspekt, podnoszony przez pana premiera Pawlaka – nieufność do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i spodziewana pomoc od własnych dzieci. Tyle tylko, że to właśnie dzieci wymagają pomocy, pomocy od emerytów. W ogóle w odniesieniu do relacji między dziećmi czy dziadkami czy ojcami po wejściu w życie tego projektu będzie można powiedzieć: wnuczku, zabrałeś babci dowód przed wyborami, to babcia zabierze ci teraz miejsce pracy.
Argumenty pana premiera, które tutaj słyszeliśmy, właściwie słyszeliśmy już przy innych okazjach – pewnie za chwilę też je usłyszymy. Są one nieprzekonujące.
Samo podniesienie wieku emerytalnego nie rozwiąże żadnego problemu. Bardzo ważne jest zniesienie obowiązku przynależności do OFE oraz kompleksowe zmiany w systemie zatrudnienia i Kodeksie pracy eliminujące z niego śmieciowe formy zatrudnienia, a także ożywienie gospodarki, zawieranie uczciwych umów z pracownikami, otrzymywanie godziwych wynagrodzeń i przeciwdziałanie wypychaniu osób starszych z rynku. Otóż, panie premierze, gdyby pana projekt był tak kompleksowy, gdyby przypominał choć w części projekty wcześniejsze, także niektóre propozycje ujęte w planie Hausnera, bylibyśmy radzi prowadzić poważną dyskusję. Ale niestety to, co rząd proponuje, jest tylko zmianą i nie zasługuje na ambitne miano reformy emerytalnej.
Szanowni Państwo! Z elementarnego poczucia sprawiedliwości SLD nie idzie w sprawie zmian w emeryturach z rządem, tylko ze związkami zawodowymi. Możemy się różnić w wielu sprawach, ale w tej jesteśmy razem – razem w obronie konstytucyjnej zasady sprawiedliwości społecznej. Dlatego też w sprawie ogólnopolskiego referendum dotyczącego zmian w systemie emerytalnym klub Sojuszu Lewicy Demokratycznej będzie głosował za wnioskiem wniesionym przez NSZZ „Solidarność”.

 
SLD zagłosuje za referendum ws. emerytur
27 marca 2012

Chcemy potwierdzić, że zarówno w debacie, jak i podczas głosowania posłanki, jak i posłowie SLD poprą wniosek "Solidarności" - zadeklarował podczas konferencji szef SLD Zaś posłanka Anna Bańkowska ostrzegała, że rząd powinien szybko zmienić swoją politykę emerytalną, aby zapobiec katastrofie.  - Uważamy, że decyzja o zmianach w systemie emerytalnym jest tak znacząca dla wielu Polaków, że powinno być poprzedzone referendum w tej sprawie - podkreślił były premier.
 I  przypomniał, że SLD opowiada się za rozwiązaniem, w którym o przejściu na emeryturę decydowałyby dwa czynniki: ustalony wiek oraz okresy oskładkowane. - A więc ten czas, w którym pracodawca odprowadzał składkę do ZUS - mówił Miller. I zaapelował do premiera:
 - Zwracamy się do Donalda Tuska, aby uwzględnił nasze stanowisko, bo jest ono korzystne dla emerytów, budżetu i jest sprawiedliwe. Prawie 80 proc. Polaków popiera stanowisko OPZZ i SLD w tej sprawie - podkreślił Miller.
 Z kolei Bańkowska powiedziała wprost, że SLD jest przeciwko wydłużeniu wieku emerytalnego do 67 lat.
 Rządowy projekt reformy emerytalnej zakłada stopniowe podwyższanie i zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn do 67 lat. Reforma podnosi też wiek emerytalny rolników, sędziów i prokuratorów do 67 lat.
 Projekt zakłada też, że od 2013 r. wiek przechodzenia na emeryturę kobiet i mężczyzn co cztery miesiące będzie podwyższany o kolejny miesiąc, co oznacza, że z każdym rokiem trzeba będzie pracować dłużej o trzy miesiące. W ten sposób docelowy poziom 67 lat w przypadku mężczyzn ma zostać osiągnięty w roku 2020, natomiast kobiet - w 2040. Nowe regulacje objęłyby kobiety urodzone po 31 grudnia 1952 r. i mężczyzn urodzonych po 31 grudnia 1947 r.


KONFERENCJA PRASOWA - ZOBACZ

 
Spotkanie z kandydatem na prezydenta Francji Francois Hollende
12 marca 2012

 

Szef SLD Leszek Miller spotkał się w piątek 9 marca 2012 r. w Sejmie z kandydatem na prezydenta Francji Francois Hollende. Politycy zadeklarowali chęć dalszej współpracy między SLD a francuską Partią Socjalistyczną.

Miller i Hollande rozmawiali też m.in. o pakcie fiskalnym. Jak podkreślił francuski polityk, jest on zwolennikiem renegocjowania paktu fiskalnego. - By nadać mu dodatkowy, brakujący wymiar dotyczący wzrostu, rozwoju wielkich, wspólnych projektów, instrumentów finansowych, takich jak euroobligacje, które umożliwiłyby mu pociągnięcie w górę europejskiej gospodarki - argumentował Hollande. I zaznaczył: Chciałbym, aby Polska odnalazła w pełni należne jej miejsce w zarządzaniu gospodarczym Unii - dodał.

Miller podziela to stanowisko. - Pakt fiskalny w większym zakresie powinien uwzględniać aspekty społeczne, socjalne, instrumenty wzrostu - dodał z kolei szef Sojuszu.

Podczas wspólnej konferencji kandydat na prezydenta Francji powtarzał o roli współpracy Polski i Francji. - Miałem wiele powodów, aby przybyć dziś do Polski w ramach kampanii prezydenckiej. Jednym z tych powodów to chęć potwierdzenia jego przywiązania do stosunków polsko-francuskich - mówił Hollande. Przypomniał też, że Polska i Francja od 20 lat współpracują m.in. w ramach Trójkąta Weimarskiego. - Chciałbym nadać pełną moc temu wymiarowi - dodał Hollande.


Zdjęcia ze spotkania w Sejmie

 

 

 
Pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z FUS
02 marca 2012

Wystąpienie posłanki Anny Bańkowskiej w debacie plenarnej -  pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (druk nr 17).


Panie Marszałku! Wysoka Izbo!
Mam zaszczyt przedstawić stanowisko Sojuszu Lewicy Demokratycznej wobec obywatelskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o emeryturach i rentach, który przed chwilą zaprezentował w sposób, powiedziałabym, bardzo obiektywny, bardzo głęboko merytoryczny przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych. Projekt ten powstał z inicjatywy OPZZ, był od początku wspierany przez Sojusz Lewicy Demokratycznej, a zebrano pod nim ponad 400 tys. podpisów obywateli.
Najboleśniejsze jest to, że drugi raz już nad tym projektem rozmawiamy. Pierwotnie dotarł on do Sejmu 25 stycznia 2010 r. i, jak już usłyszeliśmy, nie przeszedł całej ścieżki legislacyjnej, stąd dzisiaj znów o nim mówimy, bo temat się ani trochę nie zdezaktualizował, wręcz odwrotnie, problemy jeszcze nabrzmiały. Dlatego bardzo się cieszę, że OPZZ konsekwentnie dąży do tego, żebyśmy wreszcie w Sejmie decyzje w sprawie tego projektu podjęli. A czego on dotyczy?
Otóż, chciałabym tym, którzy się do tej pory wypowiadali niezbyt precyzyjnie, powiedzieć, że dotyczy on ustanowienia prawa do przejścia na emeryturę przed osiągnięciem ustawowego wieku emerytalnego tylko i wyłącznie dla tych ludzi, którzy legitymują się już bardzo długim stażem pracy. Ten staż pracy to dla kobiet 35 lat składkowych, dla mężczyzn - 40. Powtarzam: lat składkowych. I tutaj odnoszę się do wypowiedzi pana posła Borowiaka z Platformy, który mówił o okresach składkowych i nieskładkowych. Nie. Panie pośle, jedyny wyjątek, kiedy mamy zaliczać część okresów niebędących stricte okresami składkowymi, dotyczy przebywania przez kobiety na urlopach wychowawczych w okresie wychowywania dzieci. Myślę, że i Platforma się zgodzi, że zasada równego traktowania, takiego jakie ma miejsce w tej chwili, a jakie nie miało miejsca do 31 grudnia 1998 r., kiedy nie zaliczano tych okresów do okresów składkowych, powinno w tym projekcie znaleźć odzwierciedlenie. Jest to ze wszech miar oczekiwane i pożądane społecznie, żeby kobiety z tytułu rodzenia i wychowywania dzieci potraktować nieco łagodniej w tym przypadku niż mężczyzn.
Klub Sojusz Lewicy Demokratycznej popiera ten projekt, i to z wielu powodów. Ze względu na ograniczenia czasowe powiem tylko o niektórych. Po pierwsze, preferuje kryterium lat pracy w prawie do uzyskania emerytury przed osiągnięciem ustawowego wieku emerytalnego. Panie pośle, to 40 i 35 żywych lat pracy. Po drugie, jest to sprawiedliwym uzupełnieniem obowiązujących dzisiaj przepisów emerytalnych, bo pozwoli osobom z tak długim stażem pracy uzyskać emeryturę w sytuacji, co podkreślam, gdy straciły pracę, straciły prawo do zasiłku dla bezrobotnych i muszą oczekiwać na emeryturę kilka lat bez żadnych gwarantowanych dochodów.
W związku z tym pytam pana posła Ryfińskiego z Ruchu Palikota: Co pan powie osobie, która ma 62 lata, 40 lat pracy...... jak ją pan przekona, żeby dzisiaj przy tak ustalonym wieku emerytalnym przez 4 lata czekała bez złotówki gwarantowanych dochodów na to, aż skończy 65 lat, bo wtedy dopiero uzyska prawo do emerytury...... a może i 67, jeśli będziecie popierać projekt rządowy?
Proszę państwa, jest bardzo ważne promowanie lat pracy w sytuacji, gdy obecne przepisy dają prawo do emerytury bez względu na długość pracy, gdyż dzisiaj dla ludzi urodzonych po 1 stycznia 1949 r. jedynym warunkiem uzyskania prawa do emerytury jest osiągnięcie ustawowego wieku. Wiemy, że jest całkowite fiasko z programami 50+, wiemy, że ludzie w starszym wieku, obojętne, jak długo pracowali, jaki mają dorobek, pracy de facto znaleźć nie mogą.
Po trzecie, podkreślić pragnę w imieniu SLD, że projekt ten wbrew obawom wielu nie spowoduje istotnego zwiększenia wydatków z FUS. A dlaczego? Bo będzie to dotyczyło ograniczonej liczby osób dziś, a szczególnie w przyszłości, ponieważ rzadko kto będzie miał szansę na stabilną pracę przez 40 lat, bo będzie to zachętą...
Panie marszałku, do zatrudnienia się rejestrowanego, a nie na czarno, i z tytułu tego zatrudnienia będą rosły podatki i składki do FUS, a ponadto te osoby będą świadome, że ich emerytury będą niższe, kiedy przejdą na nie przed ustawowym wiekiem emerytalnym, bo taka jest formuła ustalania emerytur wprowadzona za rządu premiera Buska.
Po czwarte, osoby te przez 35 lat i 40 lat opłacania składek po prostu sobie na tę emeryturę zdaniem SLD zapracowały.
I po piąte, przyjęcie tej ustawy zmniejszy liczbę osób ubiegających się o renty, osób, które poniosły już naprawdę wielki szwank na zdrowiu.
SLD nie tylko popiera ten projekt ustawy, ale również zbiera podpisy, by poddać pod referendum ten problem. Jesteśmy przeciwko arbitralnemu, bezwarunkowemu wydłużeniu wieku do 67 lat. Absolutnie nie wchodzi tutaj w grę nasze poparcie, tym bardziej że obowiązujący dziś sposób obliczania emerytur jest dostatecznym bodźcem, co podkreślam, do wydłużania aktywności zawodowej przez te osoby, które mają pracę i mają zdrowie. Trzeba pamiętać, że Polacy chcą pracować - tak, chcą - ale muszą mieć pracę i mieć zdrowie, żeby ją wykonywać, a w dzisiejszej dobie wielu Polakom i jednego, i drugiego brakuje, i będzie brakowało w najbliższej przyszłości, dlatego muszą mieć wybór. Jeśli mogą, niech czekają do wieku emerytalnego. Jeśli mają tak długi staż pracy - 35 i 40 lat - powinni, w sytuacji świadomego wyboru i z konsekwencjami, o których mówiłam, mieć prawo do przejścia na emeryturę przed uzyskaniem wieku ustawowego i mieć szansę na w miarę normalne życie, na które sobie tymi długimi okresami składkowymi, długoletnią pracą zapracowali. Dziękuję bardzo.
Sojusz Lewicy Demokratycznej jest za tym, żeby ten projekt skierować do prac do komisji. Powiem więcej, jesteśmy gotowi do kompromisów w zakresie np. rozwiązań dotyczących gwarancji minimalnego świadczenia. Chodzi o to, żebyśmy rozpoczęli merytoryczną dyskusję nad tym projektem, bo nie widzimy tu żadnego interesu politycznego. Twardo chodzimy po ziemi, dostrzegamy problemy ludzi z długim stażem pracy i uważamy, że wszyscy mamy obowiązek rozwiązać ten bolesny problem społeczny.

 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 następna > ostatnia >>

Strona 1 z 3
realizacja: www.funio.pl | marketing i pozycjonowanie